Ostatnio kupiłam ... Dominika Chazanow rozmawia z Justyną Kowalską w marcowym numerze Art & Business

Ostatnio Kupiłam ...

Od trzech lat pworzę kolekcję fotografii, której tematem jest manualna ingerencja artysty w dzieło. Kolekcję nazwałam 'Many Hands Make Light Work", buduje ją przy wsparciu Katarzyny majak, także fotografki. Razem szukamy nietypowych obiektów fotograficznych, takich, które powstały bez użycia komputera, wszystkie ingerencje i przekształcenia muszą być dziełem rąk artysty.

Najnowszy zakup to obiekt Konrada Kuzyszyna z cyklu "Obiekty istnienia' z 1986 roku. Kompozycja składa sie z pięciu fotografii przedstawiających uszy. Fotografie są podświetolne lampkami i zatopione w silikonie. Obiekty są bardzo małe, jednak cała praca działa tak mocno, że przy ekspozycji wymaga dużo przestrzeni dookoła. Ważnym elementem są zwoje czarnych kabli odchodzących od lampek. Tworzą wrażenie organizmu zasilanego prądem i nadają całości niepokojący, szpitalny charakter. Na sztukę konrada Kuzyszyna decydujący wpływ miała wizyta w prosektorium; ślad tego do dziś widać w kego skupiających się na ludzkim ciele fotografiach.

Włączenie do kolekcji dzieła Konrada Kuzyszyna planowałysmy od co najmniej półtora roku. W międzyczasie udało mie się kupić jedną pracę artysty na aukcji, ale zależało mi na wybraniu jeszcze jednej w pracowni twórcy i na osobistym spotkaniu, pojechałysmy więc do Poznania, gdzie Konrad aktualnie mieszka. Przed spotkaniem długo korespondowaliśmy i dostałysmy od artysty kilka propozycji rzeczy, które jego zdaniem pasowałyby do mojej kolekcji. "Obiektów istnienia' nie było w tej ofercie. W przesłanym portfolio zainteresowały mnie dwa inne dzieła, ale prace zawsze wyglądają inaczej na zdjęciach niż w rzeczywistości, jeszcze jedna perspektywa pojawia sie gdy usłyszy się bezpośrednio od artysty historei z nimi związane: co się zdarzyło, dlaczego i jak powstały. "Obiekty istnienia" zobaczyłam podczas spotkania. Kiedy te delikatne obiekty zostały wyjęte z pięknego pudełka, to zupełnie mnie urzekły, poczułam, że to jest to. To była miła niespodzianka związana z wizytą. Ale nigdy nie podejmuję decyzji o zakupie impulsywnie. Kupuję na spokojnie, bez emocji. Zawsze daję sobie kilka dni do namysłu. Wiem z doświadczenia, że w trakcie wizyty w pracowni często jestem pod urokiem autora, czuje się jak Alicja w Krainie Czarów i wszystko chciałabym mieć. A ważne jest też drugie i kolejne wrażenie. W przypadku prac Kuzyszyna utwierdziłam się w swoim pierwszym odczuciu.

Inną niespodzianką w trakcie wizyty było to, że dostałyśmy ogromny katalog przygotowany przez Konrada, autorski spis prac z opisami, dzieki czemu mogę prześledzić rozwój jego twórczości. Ważnym elementem mojej kolekcji jest robienie dokumentacji i przeprowadzanie z artystami wywiadów na temat tego, jak dana praca powstała. Pełną dokumentację wraz z wywiadem zamieszczam później na stronie internetowej kolekcji. Robię tak nawet, jeśli pracę nabywam za pośrednictwem galerii. Tak było niedawno w przypadku zakupu pracy Anety Grzeszykowskiej w galerii raster; po transakcji miałysmy wielką przeyjemność spotkać się z artystką w jej studiu. Z Konradem jeszcze nie przeprowadziłysmy rozmowy, więc czeka nas kolejna ekscytująca podróż po jego pracowni.

[Wróć]