Kolekcja MHMLW w Forbes

Nie zastanawiam się przesadnie nad tym, czy dany zakup zwróci mi się w przyszłości. To nie giełda. To pasja – mówi Dominika Chazanow, kolekcjonerka fotografii

FL: Pamięta Pani pierwszą zakupioną fotografię?

DCH: Pierwszymi pracami jakie kupiłam było 6 prac autorstwa Katarzyny Majak z cylku “Kanapy”. Może to był znak i przeznaczenie, gdyż kilka lat po tym zakupie Katarzyna została kuratorką mojej kolekcji.

W którym momencie zaczęła Pani świadomie tworzyć kolekcję?

Budowanie kolekcji to zadanie dla długodystansowców. Powstająca od dwóch lat Many Hands jest więc stosunkowo młoda. Lista pomysłów na prace, które chciałabym aby do niej trafiły jest wciąż długa. Co ciekawe, nie wszystkie propozycje wytrzymują próbę czasu. Niektóre zachwycają, budzą entuzjazm, ale z czasem ich oddziaływanie się zmniejsza. Inne, pozornie skromne i nie rzucające się w oczy, inspirują i na długo pozostają w pamięci. Każdy zakup jest podejmowany bardzo świadomie.

Jakie są najcenniejsze prace?

Obecnie w kolekcji jest kilkadziesiąt prac. Najcenniejsze to te, które budzą najwięcej emocji wypatrzone i wyczekane. Albo takie, których zakup graniczy z cudem – bo bardzo chciałoby się je mieć ale nie wiadomo jak do nich dotrzeć i czy autor zdecyduje się na ich sprzedaż.

Pani kolekcja ma jasno określony temat. Dlaczego właśnie ingerencja artysty w dzieło?

Tak, kolekcja ma swoja nazwę - Many Hands Make Light Work i sprecyzowany temat. Many Hands w tytule to nawiązanie do pracy wszystkich artystów, których obiekty znajdują się w kolekcji. Z kolei Make Light Work odnosi się do malowania światłem, kwintesencji tego, co tworzy obraz fotograficzny. Kolekcja poświęcona jest ręce – gestowi bądź bezpośredniej ingerencji ręki w dzieło. A skoro jest ręka to jest i głowa...

Jaka jest największa radość z tworzenia własnej kolekcji fotografii?

Przede wszystkim poszerzanie własnych horyzontów. Poznawania fascynujących autorów, którzy mają coś ważnego do przekazania. Radość przebywania z obrazem, który inspiruje, zastanawia, uczy. Radość odkrywania nowych, nieznanych prac, metod, technik. Radość dzielenia się swoimi odkryciami z innymi.

Czy wartość inwestycyjna prac ma dla Pani znaczenie?

Świat sztuki współczesnej jest nieprzewidywalny. Szczególnie u nas, w Polsce, gdzie ceny prac fotograficznych są wciąż wyraźnie poniżej norm zachodnich. Prace artystów dojrzałych, reprezentujących światowy poziom, niejednokrotnie kształtują się na niższych poziomach niż prace niedawnych adeptów uczelni plastycznych sprzedawane na aukcjach młodych. Moim zdaniem to duża niesprawiedliwość i wierzę, że to się zmieni. Ale czy tak się stanie – nie wiemy. Dlatego nie zastanawiam się przesadnie nad tym, czy dany zakup „zwróci” mi się w przyszłości. To nie giełda. To pasja.

Czy kolekcja Many Hands ma jakiś konkretny cel?

Oprócz radości? Tak, moim marzeniem jest aby więcej osób w Polsce odkryło pasję kolekcjonowania. Celem kolekcji jest promowanie kolekcjonerstwa. Pokazywanie. Mówienie o artystach i pracach zrozumiałym językiem. Przybliżanie sztuki i poszerzanie grona jej odbiorców.

[Wróć]